Super Express: Dramat Katarzyny Skubiszewskiej, Polki mieszkającej w Berlinie – Niemcy zabrali mi synka


 

Mieszka w Berlinie, pracuje, wychowuje dziecko. Wystarczyło jednak, że jeden jedyny raz spóźniła się po synka do przedszkola, a bezduszna niemiecka urzędnicza maszyna odebrała jej Marcinka i umieściła w rodzinie zastępczej. – Poruszę niebo i ziemię, by odzyskać synka, którego zabrali mi Niemcy – mówi zrozpaczona Katarzyna Skubiszewska (28 l.).

13096_824472230932660_2561720879205201357_n

 

Młoda, ładna, inteligentna, w dodatku biegle mówiąca po niemiecku. Nic dziwnego, że poznanianka, która lepszej przyszłości szukała w Berlinie, od ręki dostała pracę asystenta wdziale marketingu jednego z hoteli. I nic dziwnego, że szybko wpadła w oko przystojnemu Gerhardowi. Zakochał się w niej i oświadczył. No, bajka! Tyle że skończyła się równie szybko, jak się zaczęła, bo już po roku, gdy na świat przyszedł ich synek – Marcin.

 

Gerhard nie palił się do wychowywania dziecka. Na dobrą sprawę zniknął z naszego życia, pojawiał się rzadko, zwykle w czasie wakacji – opowiada pani Kasia. Ciężar wychowania Marcinka wzięła na siebie. A kiedy już nieco podrósł – zaczęła zabierać go do babci mieszkającej w Poznaniu. – Właśnie tych odwiedzin Gerhard nie umiał zaakceptować. Nie wiem dlaczego. Może nie mógł znieść, że jego syn nasiąka polskością? I za każdym razem zawiadamiał Jugendamt, czyli niemiecki urząd do spraw dzieci i młodzieży – mówi pani Kasia. Wkrótce miała się przekonać, do czego zdolna jest ta instytucja.

Któregoś dnia, korzystając z obecności Gerharda, poprosiła go, by odebrał syna z przedszkola. Zgodził się, ale tego nie zrobił. – I zadzwoniła zdenerwowana przedszkolanka, że po dziecko nikt nie przyszedł – mówi pani Kasia. Czym prędzej pojechała po syna, ale jego już tam nie było. Bo placówka zawiadomiła Jugendamt, a ten bez ceregieli zabrał dziecko i umieścili je w niemieckiej rodzinie zastępczej.

– To nieetyczne działania – ocenia Marcin Gall, prezes Międzynarodowego Stowarzyszenia przeciw Dyskryminacji Dzieci w Niemczech, które pomaga pani Kasi odzyskać Marcinka. Załatwił zrozpaczonej matce prawnika i wnieśli sprawę do sądu. – I wygramy – zapewnia bez cienia wątpliwości.

link – http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/niemcy-zabrali-mi-synka_526470.html

Dodaj komentarz